Co dalej?

W ostatnim czasie wiele osób pyta mnie, co teraz. Co będę robił w najbliższym czasie? Jakie wyzwania podejmę? Kiedy napiszę kolejną książkę, skoczę ze spadochronem, albo pobiegnę maraton? Po kilkunastu takich pytaniach postanowiłem ustosunkować się do tego publicznie. Dlatego jeśli zastanawiasz się, czym Cię Bąbel jeszcze zaskoczy, to czytaj dalej.

Wszystko zaczęło się w momencie ukazania się książki „Porzuć wygody, zacznij przygody”. Pewna osoba na wieść o tym zareagowała słowami: „Ja wiedziałem, że on zrobi jeszcze coś szalonego!”. Wiele osób musiało pomyśleć podobnie, bo otrzymałem mnóstwo wiadomości z gratulacjami. Serdecznie za wszystkie dziękuję. Jednak równocześnie z tymi wiadomościami, zaczęły pojawiać się pytania o najbliższe plany.

Co planuję teraz zrobić?

Mam świadomość tego, że odpowiedź na to pytanie Cię nie usatysfakcjonuje, ale odpowiadam szczerze: Nie wiem! Powtarzam: Nie wiem! Przez ponad rok pracowałem nad książką, a teraz, kiedy cel jest już zrealizowany mam uczucie specyficznej pustki i wiem, że opuści mnie ono, kiedy zaangażuję się w kolejny pomysł. To trochę tak, jak z jazdą samochodem rajdowym: na prostym odcinku wciskasz gaz do podłogi, ale zbliżając się do zakrętu, musisz przyhamować, zwolnić i uważniej przeanalizować własną sytuację. Nie wiesz bowiem, co Cię czeka. Kiedy jednak wyjdziesz z powrotem na prostą możesz znów przyspieszyć, bo wiesz co jest przed Tobą.

W życiu też czasem trzeba zwolnić, zbliżając się do momentu zmiany. Ja teraz jestem w takiej sytuacji. Wprawdzie jeszcze nie wiem, co mnie spotka za zakrętem, ale czekam tylko na to, aby wcisnąć znów gaz do dechy i pomknąć w kierunku realizacji kolejnego celu. Chciałbym znów doświadczyć magii tworzenia, stanąć oko w oko z wyzwaniami, poczuć dreszcz adrenaliny i przesunąć kolejną granicę, bo granice są tylko w naszych głowach.

Na razie próbuję, szukam, analizuję i być może jakaś iskierka już się pali w mojej głowie, ale jest ona jeszcze zbyt nikła, żeby zapalać innych, inspirować, skłaniać do działania. Nawet gdybym napisał, że planuję zacząć surfować, nauczyć się grać na duduku, albo ukończyć triatlon na dystansie Iron Man, to spośród wszystkich czytających znajdzie się garstka osób, które powiedzą: „Super, działaj!”. Większość jednak zrobi pobłażliwą minę i stwierdzi, że to nierealne. A cała magia jest w tym, aby uwierzyć, że niemożliwe nie istnieje. Istnieją tylko niewykorzystane możliwości.

Mogę obiecać, że z pewnością zrobię jeszcze coś szalonego, ale niech to będzie niespodzianką. Na razie muszę ogarnąć kilka przyziemnych spraw. Będę się też skupiał na rozwoju bloga, bo mam sporo świeżego materiału. Ale nie martw się. Kiedy tylko wpadnie mi do głowy niecodzienny pomysł i uznam go za godny realizacji, to nie omieszkam o nim napisać. Bądź w gotowości!

Photo credit: Shandi-lee via photopin cc

4 odpowiedzi na “Co dalej?”

  1. Kasia pisze:

    Kamil! Odpowiedź „nie wiem” jest taka naturalna 🙂 Zaskoczyłeś mnie, bo spodziewałam się, że przeczytam milion różnych, oryginalnych propozycji na najbliższy czas, a tu po prostu – tak zwyczajnie, bez wzniosłych idei – i to jest coś niezmiernie fajnego 🙂

    • Kamil Bąbel pisze:

      Może to dziwne i trochę zaskakujące, ale bycie ciągle „na fali” też potrafi męczyć. A taka kompletna nieświadomość dodaje do życia więcej luzu, spontaniczności i otwartości na różne propozycje. Poza tym, można się dłużej pocieszyć, tym co minęło, co udało się zrealizować. Można być normalnym.

      Pięknie dziękuję za Twój komentarz. 🙂

  2. Paweł pisze:

    Hej Kamil, myślę, że ta sytuacja nie potrwa długo i że za chwilę pojawi się jakiś nowy pomysł. Zresztą, jeżeli nie to też nic się nie dzieje, może czasami warto zwolnić bo w ciągle pędząc przed siebie można coś przeoczyć 🙂 pzdr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *