Wiem, wiem… powyższy tytuł sugeruje, że straciłem rozum i godność człowieka i teraz będę opowiadał o cudownych metodach na zarabianie pieniędzy, ale (spoiler alert) nic z tych rzeczy. To będzie artykuł o książce. I o pieniądzach. Głównie o pieniądzach.

Jeśli myślimy o pomnażaniu kapitału, to przed naszymi oczami zaczynają wirować wykresy świecowe, tabele sprawozdań finansowych, kamienne twarze doradców inwestycyjnych i walizki z gotówką, którą ostatecznie tracimy.

Jeśli tak nie jest, możesz skończyć czytanie w tym miejscu. W inwestycjach czujesz się jak ryba w wodzie. Nie ma potrzeby, abym zabierał Ci czas.

Czytasz dalej?

Ok. To przejdźmy od razu do konkretów.

Otrzymałem ostatnio od wydawnictwa Maklerska.pl książkę JL Collinsa pt. „Krok po kroku. O wolności finansowej i dostatnim, spełnionym życiu”. I nie ma to nic wspólnego z chodzeniem po Krakowie (przynajmniej taką mam nadzieję).

Jest mi niezmiernie miło, że mogę się podzielić z Tobą najważniejszymi wnioskami i odczuciami z lektury.

„Krok po kroku”, czyli polskie wydanie książki „The simple path to wealth”

Za każdym razem, kiedy robię notatki z książek, zadaję sobie kilka pytań:

  • Jakie są moje odczucia po przeczytaniu?
  • Komu poleciłbym tę pozycję?
  • Co zmieniło się u mnie pod wpływem lektury?
  • Jaki jest mój ulubiony cytat z tej książki?

Pozwól, że krótko odpowiem na te pytania, a potem przejdziemy już do części praktycznej.

Okej?

Gdybym miał opisać książkę Collinsa jednym zdaniem, to powiedziałbym, że jest sprowadzenie tematu inwestowania do banalnie prostego systemu, który opiera się na równie prostych założeniach.

Jeśli zależy Ci na długoterminowym pomnażaniu majątku, odkładaniu pieniędzy na emeryturę i stopniowym uwalnianiu się od zależności finansowej, a jednocześnie nie masz czasu, nie jesteś wyjadaczem giełdowym i nie posiadasz dyplomu z ekonomii, to ta książką jest dla Ciebie.

Prostota jest tutaj słowem-kluczem. Bardzo spodobało mi się to porównanie:

„Jeśli chcesz wykonać kopnięcie z półobrotu podczas bójki ulicznej, zadaj sobie najpierw pytanie: Czy nazywam się Bruce Lee? Jeśli nie jesteś Brucem Lee, nie odrywaj stóp od ziemi.”

Podobnie autor odnosi się do inwestycji: jeśli zamierzasz „przechytrzyć rynek”, to zadaj sobie pytanie: Czy nazywam się Warren Buffet? Jeśli nie jesteś Warrenem Buffetem, skup się na prostych, długoterminowych i bezpiecznych inwestycjach.

Co to dla Ciebie oznacza?

Wolność finansowa krok po kroku według JL Collinsa

1. Unikaj zadłużenia

Autor nie pierdzieli się w tańcu i mówi wprost:

ZADŁUŻENIE = NIEWOLNICTWO

Nie przepada za wszystkimi formami kredytów, nawet tych uznawanych powszechnie za „dobre”, czyli:

  • kredytami studenckimi
  • kredytami hipotecznymi
  • biznesowymi kredytami inwestycyjnymi

Zdaniem Collinsta to właśnie dostępność kredytów studenckich doprowadziła w USA do ogromnego wzrostu kosztów studiowania.

Dziś amerykańskie uczelnie utrzymywane są przez pracowników korpo, którzy spłacają swoje kredyty studenckie, a kandydatów nie stać na naukę bez dodatkowego finansowania.

Podobną sytuację możemy zaobserwować na polskim rynku nieruchomości. Mieszkania są już tak drogie, że ludzi nie stać na wzięcie kredytu.

Jeśli tylko możesz, unikaj zadłużenia. Jeśli nie możesz go uniknąć, wybieraj kredyty ostrożnie i szybko je spłacaj.

2. Powiększaj oszczędności

Zgodnie z filozofią Collinsa, klucz do wolności finansowej leży w prostej zasadzie: oszczędzaj więcej niż wydajesz.

Brzmi banalnie, prawda?

Jednak w praktyce jest to jedno z największych wyzwań.

Collins podkreśla, że oszczędzanie to nie tylko odkładanie pieniędzy na czarną godzinę, ale także inwestowanie w siebie i swoją przyszłość. Każda oszczędzona złotówka to krok w stronę niezależności.

To nie tylko rezygnacja z niepotrzebnych wydatków, ale przede wszystkim świadome zarządzanie finansami. Collins zachęca do poszukiwania sposobów na zwiększenie dochodów, jednocześnie minimalizując koszty życia.

Oszczędności pozwalają na wykonanie trzeciego kroku…

3. Inwestuj nadwyżki

Kiedy już zaczniesz oszczędzać, kolejnym krokiem będzie inwestowanie zgromadzonych pieniędzy. Collins w swojej książce skupia się na prostocie i bezpieczeństwie inwestycji.

Poleca przede wszystkim nisko kosztowe fundusze indeksowe, które replikują wyniki rynku, unikając tym samym ryzyka i kosztów związanych z aktywnym zarządzaniem.

To podejście, które minimalizuje stres i pozwala na spokojny sen, nawet w burzliwych czasach na rynku.

Niestety powyższa rada nie zadowoli polskich inwestorów.

Polecane przez autora fundusze indeksowane są u nas trudno dostępne. Na szczęście w książce pojawiają się również alternatywy na wypadek takiej sytuacji.

Collins radzi, aby nie gonić za łatwym i szybkim zyskiem, ale myśleć perspektywicznie i inwestować regularnie, zgodnie z ustaloną strategią. Cierpliwość i konsekwencja przynosi owoce.

Podsumowanie

Powyższe 3 kroki to oczywiście duży skrót tego, co oferuje publikacja JL Collinsa.

A oferuje sporo, bo możemy zgłębić wybór instrumentów finansowych, szczegółowe wyliczenia konkretnych scenariuszów, a także wskazówki na temat sposobu korzystania ze zgromadzonych środków.

Książka Collinsa to przewodnik, który w przystępny sposób pokazuje, jak krok po kroku budować swoją finansową przyszłość. Nie obiecuje gór złota, ani nie zmusza do ryzykownych manewrów. Zamiast tego, daje solidne fundamenty pod racjonalne zarządzanie finansami.

Książce „Krok po kroku” można by zarzucić, że odnosi się do amerykańskich realiów. Rzeczywiście niektóre fragmenty mogą nie być praktyczne dla polskiego czytelnika.

Jednak chciałbym zwrócić uwagę na polską redakcję, która dostosowała wskazówki do realiów rynku w Polsce. Dwa rozdziały zostały w całości napisane od nowa, a wiele fragmentów zmienionych lub objaśnionych w przypisach.

Dzięki temu jest to wartościowa pozycja wśród książek finansowych. Egzemplarz dla siebie zamówisz tutaj.

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Maklerska.pl.
Kamil Bąbel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.