Średnio Zaawansowany

Level Up!

Stało się. Mam przyjemność przedstawić Ci nową odsłonę bloga.

Od tej pory blog kamilbabel.pl zmienia się na sredniozaawansowany.pl.

Proszę rozejrzyj się dookoła, rozgość, poczęstuj ciasteczkami, a potem usiądź wygodnie, abym mógł opowiedzieć Ci o tym miejscu i zmianach, które się dokonały.

Domena kamilbabel.pl będzie przez jakiś czas kierować na adres sredniozaawansowany.pl. To tutaj schronienie znajdą ci, którzy rozpoczynają swoją przygodę z realizowaniem projektów małych i dużych. 

Część wpisów została przeniesiona z poprzedniego bloga. Niedługo przejdą selekcję i niektóre znikną bezpowrotnie. Nie ma się jednak czym martwić, bo nadchodzą nowe. Ale o tym za chwilę.

Co się zmieniło i dlaczego?

Kluczowe zmiany, jakie zaszły na blogu to:

  1. Nowa nazwa i domena
  2. Zawężona tematyka
  3. Wygląd
  4. Kierunek rozwoju

Brzmi jak mała wielka rewolucja, jednak musisz wiedzieć, że to tylko jeden znaczący krok będący następstwem wielu poprzednich.

Trudno w to uwierzyć, ale pierwszego bloga założyłem prawie 10 lat temu! Wtedy jeszcze w darmowej domenie wordpress.com. Trochę się zmieniłem przez te 10 lat i wraz ze mną zmieniał się też blog.

Zmieniał się, ponieważ był zespolony z moją osobą. Był częścią mnie. Miał lepsze i gorsze momenty. Lawirował pomiędzy całym spektrum zainteresowań. 

Nie ma w tym też nic złego, ale już kilka lat temu zaświeciła się w mojej głowie lampka, że może warto byłoby wyciągnąć go na zewnątrz. Spojrzeć na niego, jak na każdy inny projekt. Usamodzielnić go.

Może trochę zagmatwałem, więc pozwól, że posłużę się dość obrazowym porównaniem. Ludzie często na różne projekty mówią: “to jest moje dziecko”. Tylko, że dziecko na różnych etapach rozwoju zachowuje się inaczej.

Do tej pory byłem z blogiem jakby w ciąży. Nie był w stanie istnieć i rozwijać się samodzielnie. Przyszedł czas, żeby urodzić. 🙂 

To wcale nie oznacza, że to wciąż nie będzie moje dziecko. Przeciwnie, chciałbym go wychować na ułożonego gentlemana. A potem niech zacznie sam na siebie zarabiać. 😉

Teraz, kiedy trochę namieszałem Ci w głowie tą nietypową metaforą, chciałbym wrócić do konkretów. O co chodzi w tych zmianach?

Nowa nazwa i domena

Pisanie pod własnym imieniem i nazwiskiem jest ok, ale czasami może trochę ograniczać. Są blogerzy którzy poszli w drugą stronę: od nazwy ogólnej do własnego nazwiska, jak chociażby Andrzej Tucholski, czy Paweł Kępa

To nigdy nie jest łatwa decyzja i zawsze stoją za nią analizy wad i zalet każdego z rozwiązań. Z drugiej strony, każda zmiana oznacza rozwój. Oznacza, że chcemy coś ulepszyć. A jeśli jeszcze chcemy ulepszyć z sensem, to ten krok warto podjąć.

I tu dochodzimy do sedna. Wszystko rozbija się o strategię. Do strategii w blogowaniu i do stworzenia marki bloga odrębnej od własnego nazwiska po raz pierwszy przekonał mnie Bartek Popiel. Bartek, jeśli to czytasz, to ogromnie dziękuję. 😉

Później obserwowałem jak nazwę bloga zmieniała Agnieszka Skupieńska. Widząc jej wyniki, tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że to jest właściwy kierunek.

Był jednak mały problem. O ile w głowie strategia sukcesywnie mi się kształtowała, o tyle dobrego pomysłu na nazwę nie mogłem znaleźć.

Co jakiś czas na blogu pojawiały się drobne zmiany. Testowałem rozwiązania niejako w tle, ale brakowało w tym wszystkim takiego ostatniego przyłożenia. Takiej złotej bramki, która przypieczętowałaby cały proces. 

W końcu przyszedł czas pandemii i w końcu uwolnione zasoby wolnego czasu pozwoliły mi pochylić się nad dopieszczeniem strategii. Co wieczór robiłem burzę mózgów. Zbierałem kolejne pomysły. W końcu trafiłem na właściwy trop. 

A stało się to za sprawą błahego wystąpienia, które przygotowałem na szóstą edycję mojej autorskiej konferencji Night of Slides. Mówiłem w nim, że robienie rzeczy wystarczająco dobrze jest często dużo lepszym rozwiązaniem niż robienie rzeczy perfekcyjnie. (To wystąpienie możesz obejrzeć, wpisując swój email w formularzu na końcu tego artykułu)

Wtedy mnie olśniło. Jestem zadowolony ze swojego życia, nie dlatego, że stałem się ekspertem w jakimś jednym temacie, ale właśnie dlatego, że nauczyłem się robić wiele rzeczy dostatecznie dobrze.

Żyjemy w czasach wszechobecnego perfekcjonizmu, jednak to autentyczność zdobywa największe laury.

Od tego punktu w dwa wieczory doszedłem do nazwy, która idealnie spaja tę ideę – Średnio Zaawansowany.

Treść

Do tej pory blog kamilbabel.pl był moją osobistą przestrzenią do dzielenia się refleksjami, poradami i przemyśleniami. Przeplatały się w nim tematy podróżnicze, sportowe, rozwojowe i światopoglądowe. 

Blog sredniozaawansowany.pl będzie trochę inny. 

Po pierwsze, będzie zdecydowanie bardziej ukierunkowany. Tematyka będzie krążyć wokół projektów osobistych i biznesowych oraz umiejętności, które pozwalają te projekty realizować na wystarczająco dobrym poziomie.

Co to oznacza?

Główne kategorie, jakie pozostają na blogu to: 

  • Mindset, czyli wszystko to, co jest w naszej głowie i powstrzymuje nas od podjęcia działania.
  • Projekty  – od etapu znajdowania i testowania pomysłu, aż po analizowanie wyników.
  • Biznes – tematy związane z prowadzeniem mikrofirmy i efektywnością osobistą dla osób, które nie są ekspertami od przedsiębiorczości.
  • Przemyślenia – pozostaje kategoria zbierająca tematy, które nie pasują do poprzednich, ale takich wpisów będzie coraz mniej. Po tego typu treści zapraszam do śledzenia swoich profili na Facebooku, Twitterze i LinkedInie.

Pozostałe wątki będą stopniowo wygaszane, aby stworzyć przestrzeń dla merytorycznych tekstów, które pomogą Ci wcielić w życie własny pomysł lub inicjatywę.

Możesz zapytać: “Dlaczego taka zmiana?” 

Odpowiedź jest prosta. Pisząc o wszystkim, piszę niejako dla siebie. Skupiając się na konkretnej tematyce, pisze dla konkretnej grupy ludzi, której mogę pomóc w osiąganiu celów. 

Chciałbym zebrać wokół bloga społeczność, która podważa perfekcjonizm i chce ciągle ulepszać swoje projekty.

Wygląd

Zmiana wyglądu strony jest dość znacząca. Jak widzisz… prawie nic tu nie widzisz.

To najprostszy szablon do WordPressa, jaki udało mi się znaleźć. Nie ma tu klasycznego bocznego panelu. Nie ma żadnych widgetów, nie ma obrazka w headerze, zbędnych kolorów czy dynamicznych funkcji.

Wszystko opiera się na klasycznym minimalizmie. 

Przyznam, że zawsze podobały mi się minimalistyczne blogi, jednak zawsze czułem opór przed przyjęciem podobnego stylu na swoim własnym.

Dlaczego?

Być może dlatego, że większość blogów przyjęła perspektywę rozbudowywania witryny, a ja ślepo podążałem za tym nurtem.

Tym razem postanowiłem, że skoro zmiany mają być rewolucyjne, sprawdzę również inny motyw witryny. 

Korzyść jaką widzę, jest jeszcze jedna. Brak pewnych funkcji pomaga dostrzec, które są niezbędne. 

Zamknięcie w domach na czas kwarantanny pozwoliło nam zrozumieć, czego tak naprawdę w życiu potrzebujemy: nie parkingów, owocowych czwartków i tanich lotów do Barcelony, ale właśnie spotkań z ludźmi, kontaktu z naturą i przestrzeni dla siebie.

  1. Content tekstowy – w strukturze strony grafiki i kolory zostały ograniczone do minimum. Obrazki w treści artykułu są zunifikowane do jednego format wyświetlania.
  2. Strona główna pełni jednocześnie funkcję zakładki “O mnie/o blogu”. Nie ma osobnych podstron dla tych treści.
  3. Zastosowany został układ jednokolumnowy z prostą nawigacją w nagłówku. Nie ma pasków boczny, poziomego paska nawigacji, ani widgetów w stopce strony. Wszystko po to, aby podczas czytania nic Cię nie rozpraszało i żeby przyjemnie się czytało zarówno na desktopie, jak i na urządzeniach mobilnych.
  4. Brak zakładki “Kontakt”. Formularze kontaktowe lubią być nawiedzane przez boty, które spamują skrzynkę. Jeśli chcesz do mnie napisać, jedyną opcją jest napisanie maila. Adres znajdziesz na stronie głównej. 😉 
  5. Brak tradycyjnej strony z wpisami. Takiej, gdzie pojawia się miniaturka, tytuł wpisu, kategoria, autor, data opublikowania i krótka zajawka. W związku z tym nie ma też paginacji, czyli po wczytaniu 10 artykułów nie trzeba klikać “Pokaż starsze wpisy”. Zamiast tego jest jedna strona, na której są same tytuły artykułów. Bez dat, bez zajawek, bez obrazków. Artykuły są ułożone w kolejności chronologicznej od najnowszych do najstarszych.
  6. Brak widgetów z social mediami. Nie ma tu miejsca na ostatnie wpisy z Twittera, mozaikę zdjęć z Instagrama czy okienko do lajkowania Facebooka. Jeśli chcesz polubić nowo powstały profil Średnio Zaawansowanego na Facebooku, kliknij w link FB w menu głównym.
  7. Ograniczenie funkcji szablonu do minimum. Nie ma tutaj ani menu z kategoriami, ani tagów, ani wyszukiwarki, ani wyskakujących okienek. Jednym słowem – tabula rasa. Czysta karta na której można testować różne nowe rozwiązania. 

Pewnie jeszcze kilka szczegółów by się znalazło, jednak te są najważniejsze. Może się wydawać, że to ogromne ograniczenie możliwości i też na początku tak mi się wydawało, ale zauważyłem, że te ograniczenia otwierają zupełnie nowe drzwi.

Mam nadzieję, że jeśli tu zostaniesz, spodobają Ci się nie tylko treści, ale też sposób ich podania. 😉

Kierunek rozwoju

Blog jest dla mnie częścią większej maszyny. Jest szczególnie ważny z perspektywy mojego sklepu. Większość osób, które kupują tam moje książki, trafia na nie właśnie dzięki treściom na blogu. Myśląc o dalszym rozwoju firmy, muszę brać pod uwagę tę specyficzną koegzystencję.

W związku z tym na Średnio Zaawansowanym zaczną się pojawiać dłuższe, bardziej merytoryczne artykuły. Niektóre będą ściśle powiązane tematycznie z produktami dostępnymi na Hanalei.pl.

Jednocześnie zakładam, że w przyszłości w sklepie pojawią się też produkty, które będą bezpośrednią odpowiedzią na potrzeby czytelników bloga.

Dla usprawnienia komunikacji na linii Bloger-Czytelnik założyłem fanpage na Facebooku, którego do tej pory, przez tyle lat nie miałem. Nie czułem się osobą publiczną. Nadal się nią nie czuję, ale teraz jest to fanpage marki, a nie mojej osoby. No i w końcu będę mógł śledzić statystyki postów.

Dostępny jest również newsletter, dla tych, którym treści w mediach społecznościowych często umykają. Możesz się do niego zapisać poprzez formularz na końcu artykułu.

Poza treściami na blogu, będę w najbliższym czasie rozwijał również te 2 wspomniane kanały. Jeśli chcesz mi trochę pomóc, kliknij lajka na fanpage’u i zapisz się do newslettera.

Jak wspomniałem wcześniej, nastawiam się na ciągłe ulepszanie tego miejsca i dostosowywanie go do Twoich potrzeb, więc napisz w komentarzu, jak Ci się podoba. A jeśli trafisz na jakiś błąd, albo zauważysz, że coś można poprawić lub udoskonalić, daj znać.

Na koniec już chciałem jeszcze dodać, że bardzo się cieszę, że tu jesteś. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *