Planowanie długoterminowe ma sens. Pozwala nam podążać we właściwym kierunku przez długi czas, dzięki czemu szanse osiągnięcia zamierzonych celów rosną. Prawie nikt nie zdaje sobie jednak sprawy z jednego błędu, który popełniamy planując swoje życie w dłuższym horyzoncie czasowym.

Wyobraź sobie taką sytuację: 

Masz 19 lat, kończysz liceum i stajesz przed wyborem kierunku studiów. Wiesz, co chcesz robić po studiach. Powiedzmy, że jest to archeologia. Dostajesz się na wymarzone studia i po 5 latach nauki… wiesz już, że nie chcesz tego robić.

Wyjazdy do egzotycznych krajów zmieniają się w pasma rozłąki z najbliższymi.

Odkrywanie skarbów ukrytych w skale zmienia się w godziny mozolnego kopania w wysuszonej na wiór ziemi.

Opisywanie odkryć archeologicznych zmienia się w nudną i irytującą biurokrację.

Co się stało? Czy archeologia aż tak zmieniła się przez ostatnie 5 lat?

Zdecydowanie nie! Ty się zmieniłeś_aś.

Błąd który popełniamy

Błędem popełnianym przy planowaniu długoterminowym jest pomijanie zmian w nas samych i naszym otoczeniu. 

Profesor psychologii na Harvardzie, Daniel Gilbert powiedział kiedyś:

„Każdy z nas żyje w iluzji – iluzji, że historia, nasza osobista historia, właśnie się skończyła, a my właśnie staliśmy się ludźmi, którymi zawsze mieliśmy się stać, i będziemy już tacy do końca życia”.

Iluzja ta nosi termin „złudzenia końca historii”. 

Zdajemy sobie sprawę z tego jak bardzo zmieniliśmy się w przeszłości, ale na myśl by nam nie przyszło, jak bardzo zmienimy się w przyszłości.

Projektując swoje przyszłe życie pomijamy to, że za 5 czy 10 lat będziemy zupełnie innymi ludźmi.

Student archeologii, rozpoczynający swoją pracę zawodową inaczej postrzega archeologię, niż ten sam student rozpoczynający studia. Dzieje się tak, dlatego że:

  • wie znaczenie więcej,
  • ma inne cele i potrzeby,
  • zmienił grono znajomych,
  • prowadzi inny styl życia,
  • być może wszedł w związek, albo założył rodzinę,
  • ma inne oczekiwania,
  • inne rzeczy sprawiają mu przyjemność,
  • itd. itd.

Każda z tych rzeczy definiuje po trosze osobowość tego studenta. 

Czy istnieje możliwość planowania z uwzględnieniem złudzenia końca historii?

Bardzo trudno jest przewidzieć, co będziemy wiedzieć, myśleć i robić za X lat. Dlatego trudno jest też uwzględnić istnienie takiego zjawiska, jak złudzenie końca historii w swoich planach. Po prostu nie wiemy, jak potoczy się nasze życie.

Istnieje jednak sposób, który pozwala na zaplanowanie swojej przyszłości bez ryzyka, że po upływie czasu dojdziemy do wniosku: „To nie jest życie, jakie chciałbym_łabym prowadzić”.

Na czym polega ten sposób?

Na unikaniu skrajności. Na ustalaniu umiarkowanych celów i osiąganiu zadowalającego poziomu. Na zaakceptowaniu, że wystarczająco dobre, jest wystarczające dobre.

Skrajna reprezentacja w różnych sferach naszego życia jest jak niewygodny szew w koszulce, w której biegniesz maraton. Z pozoru nie wpływa na Twoje rezultaty, ale po 3 godzinach zaczyna sprawiać dyskomfort, po 4 godzinach doprowadza do frustracji, a po 5 zaczyna zadawać ból fizyczny.

Cele długoterminowe, które są zbyt konkretne działają dokładnie tak samo. Z czasem zaczynają sprawiać dyskomfort, wywoływać frustrację, a nawet zadawać fizyczny ból.

Cele ogólne, które wyznaczają jedynie kierunek, a nie zakres działań, są zdecydowanie bardziej elastyczne, a co za tym idzie, łatwiej dostosować do nich naszą osobistą zmianę.

Przyjęcie, że umiarkowane efekty są dla Ciebie satysfakcjonujące już dzisiaj jest korzystniejsze, niż dążenie do ekstremalnych wyników, chociaż już dawno nie czerpiesz z nich żadnej przyjemności.

To nas prowadzi do jeszcze jednego ważnego aspektu.

Koszty utopione

Zazwyczaj podjęcie ważnej, życiowej decyzji wiąże się z poniesieniem określonych kosztów (nie muszą to być koszty finansowe). Dlatego trudno jest się nam wycofać z czegoś, w co już zainwestowaliśmy.

W przypadku studenta archeologii będzie to czas – 5 lat poświęcone na naukę czegoś, co nie daje nam już satysfakcji. 

Trudno jest zmienić zawód, skoro tyle czasu poświęciliśmy na naukę aktualnego. Mamy koszty utopione, których nie da się już odzyskać. Zazwyczaj więc tkwimy w pracy bez perspektyw, ponieważ zmiana ścieżki wiązałaby się z ogromnym poczuciem straty. 

Jak sobie z tym poradzić?

Pozbądź się kosztów utopionych!

Powyższa porada brzmi banalnie, ale zdaję sobie sprawę, jak trudna jest w realizacji. 

Wszystko bowiem, co musimy zrobić sprowadza się do powiedzenia sobie, że stoimy na początku nowej historii. Że wszystko, co dotychczas zainwestowaliśmy nie ma już znaczenia. Nie przyda się w tej nowej historii, którą chcemy napisać. Nasza historia się nie zatrzymała – będziemy się zmieniać coraz bardziej.

Pozbycie się kosztów utopionych to nic innego, jak pozbycie się poczucia straty. Poczucia, które hamuje nas przed obraniem nowego kierunku.

Chodzi o to, żeby ruszyć naprzód najszybciej, jak to możliwe. 

Koszty utopione sprawiają, że my z przyszłości czujemy się zależni od nas z przeszłości. Wydaje się nam, jakby ktoś inny sterował naszym życiem. Tymczasem to nasze własne decyzje z przeszłości.

Pomyśl o kosztach utopionych, jak o czymś, co będzie nieustannie rosnąć. Im wcześniej powiesz „STOP”, tym łatwiej się od nich uwolnisz.

Słowem zakończenia

Nauczyłem się kiedyś, aby nie żałować żadnej ze swoich decyzji z przeszłości. Potrafię sobie wyjaśnić, że wtedy postąpiłem w taki sposób, ponieważ byłem takim człowiekiem. Może dziś nie podjąłbym takiej samej decyzji, ale wynika to tylko z tego, że się zmieniłem.

I tak tez powinniśmy podchodzić do planowania długoterminowego – niezależnie od tego, jakie cele sobie wyznaczymy i jakie rezultaty osiągniemy, najważniejsze jest to, żeby nie czuć żalu, że coś się wydarzyło lub nie, kiedy już staniemy się innymi ludźmi, niż jesteśmy teraz.

2 komentarze do “Jedna rzecz, której nie bierzemy pod uwagę w planowaniu długoterminowym”

  1. Ciekawy artykuł. Przypomina mi on fragment z książki „Atomic habits”- ważniejsza jest zmiana mentalności, a nie obrania bardzo specyficznego celu. Przykładowo, zamiast nastawienia aby zacząć biegać i przez to polepszyć swoje zdrowie, lepiej powiedzieć, że chce się po prostu być zdrowszym. Wtedy łatwiej jest zmieniać sposób na osiągnięcie tego celu i jest się bardziej elastycznym.

  2. Cześć Kamil,
    bardzo dziękuję za Twój komentarz. „Atomic habits” jeszcze nie czytałem, chociaż znam założenia. Ale faktycznie jest coś w tym oczym mówisz. Wystarczy wziąć pod uwagę np. strategie rozwoju firm, żeby zauważyć, że jest jakaś długoterminowa misja, która wyznacza kierunek, są ogólne cele strategiczne, są bardziej konkretne średniookresowe cele operacyjne i dopiero na końcu są szczegółowe działania, mierniki i projekty.

    Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *